W pewnej notce, ‘gdzieś’ zamieściłem nowy teledysk Evanescence („Sweet Sacrifice”) oraz Linkin Park („What I’ve Done”). Na samym dole, pod tym, dodałem słowo „Orgazm!”. Co niektórzy, wymieniał nie będę, wzięli to chyba zbyt dosłownie. Miało ono znaczenie metaforyczne, w sensie w doznaniach muzycznych to oba teledyski doprowadzają mnie do orgazmu muzycznego. Ale… Jeśli ktoś rzeczywiście miał coś takiego na myśli, a „nie wiele ci potrzeba” miało podsumować moje gusta muzyczne, to… Może trochę tolerancji? Od wieków wkurwia mnie to, jak ktoś nie potrafi zaakceptować tego, kto czego słucha, co ogląda i tak dalej. Jeśli słuchasz disco polo, Maryli Rodowicz, Metallicy czy Dody to proszę bardzo – słuchaj. Nie bronię Ci, oraz nie będę cie wyśmiewał ani namawiał do zaprzestania tego. Twój gust. Jeśli lubisz oglądać horrory czy komedie, dramaty czy telenowele to proszę bardzo – oglądaj. I właśnie wkurwia mnie to, że nie każdy podchodzi do tego tak jak ja. Że często słuchać „O boże, czego tu słuchasz?!” albo „Jak można tego słuchać?” Można! Tak samo mogę powiedzieć o kimś innym – „O matko, jak on/ona może słuchać Rubika? Przecież to jest tragedia!” … Dla Ciebie tragedia, a może dla tego osoby idol? Ludzie – trochę tolerancji!
Takie samo zdanie mam na temat homoseksualizmu, koloru skóry i wszystkiego innego. Kochajcie się i wyglądajcie sobie jak chcecie, ale szanujcie innych, i to jak oni wyglądają i kogo/co kochają. Oprócz pedofilii.
A teraz idę rozkoszować się nową płytą Kalwi & Remi. Tak, tego też słucham.
PS: Zapisałem się na kurs prawa jazdy. :O