Sierpień 2007: Tak, to były niezapomniane koncerty. W tym roku odwiedziło nas Lady Pank i Big Cyc. Mało ciekawie było. Takiego koncertu jak rok temu już nie będzie, no chyba, że znów odwiedzi nas Doda, myślcie sobie co chcecie, ale ja ją lubię. :-) I bawiłem się doskonale.
30 lipca 2006
Trzy zajebiste dni! Inaczej się nie da tego podsumować!
Dzień 1 – Patrycja Markowska
Fajnie śpiewała, w ogóle to ona niska jest. Ale co tam. Bawiłem się dobrze, mimo że przeszkadzał kurz, który był pod sceną i gdy ludzie skakali to on unosił się do góry tak, że potem nie było nic widać, ale zaraz opadał. 1 bis.
Dzień 2 – Goya, De Mono
Ogólnie z tych dwóch zespołów to Goya mi się bardzo podobała, można było pośpiewać i się pobujać. No i Magda Wójcik też niczego sobie. Potem było De Mono, ja już raz na ich koncercie było, a po za tym nie chciało mi się już bawić, więc poszedłem sobie na górkę i oglądałem. Koncert jak koncert, fajny sam w sobie. 1 bis Goyi, 2 bisy De Mono.
Dzień 3 – Szymon Wydra & Carpe Diem, Doda & Virgin
Udało mi się zdobyć dobre miejsce, prawie sam środek, przy samiutkiej barierce. Najpierw publikę rozbudził Wydra, gdy skończył śpiewać, ja już nie miałem na nic siły – nogi dead, głos dead. I co tu dalej zrobić skoro przede mną najlepsze? Gdy losowali nagrody z karnetów ja wisiałem sobie na barierce. A potem nastąpił wybuch. Spełniło się jedno z moich małych marzeń – Doda i Virgin. Śpiewała ponad półtorej godziny. Skakałem, śpiewałem, bawiłem się, było zajebiście!!! I dotknęłem Dodę dwa razy! Sasasa ]:-> Nie ma to jak koncert, na którym zna się każdą piosenkę :D 1 bis Wydry, 3 bisy Dody. Ja chcę jeszcze! :(
Dla zainteresowanych zdjęcia: Patrycja, Goya, De Mono, Wydra, Doda.


