O 3 w nocy, 12 października w piątek z pod placu w Olecku wyruszyliśmy do Częstochowy. Dwa autokary, około 100 osób. Wszystko pod nazwą „15 Jubileuszowa Pielgrzymka Maturzystów Diecezji Ełckiej na Jasną Górę, 12 X 2007”. Podróż była długa, ale ciekawa, aczkolwiek autokary trochę ciasne. Spędziliśmy 2h w korkach w Warszawie, a za nią księdzu zachciało się modlić i śpiewać. Także przenośny odtwarzacz muzyczny, zwany potocznie empetrójką poszedł w ruch. Zasnąłem, a gdy się przebudziłem to śpiewali „tęęęęę pszczółkę, którąąąą tu widzicieeeee (…)” Tragedia. Około godziny 14 dotarliśmy na miejsce.
Tam nam powiedzieli, że bla bla, i żeby uważać, i bla bla, i że o 17 zaczynają się jakieś szopki i do tego czasu mamy wolne. Pochodziliśmy po klasztorze, a potem poszliśmy Aleją Najświętszej Maryi Panny do Empiku. O 17 wróciliśmy, rozejrzeliśmy się, po czym z powrotem na wspomnianą Aleję. Bardzo ładna. Zaliczyliśmy wszystkie możliwe bary, restauracje i knajpy, które tam się znajdowały. O 21 był Apel Jasnogórski, to się tam stawiliśmy, po czym poszliśmy do głównej sali, czy jak to tam nazwać, gdzie o 22.30 był różaniec, a o 24.00 msza za maturzystów. Różaniec ja, jak i większość ludu przespała, mszę również, oprócz partii, gdzie trzeba było stać. Nawet nie wiem, o czym było kazanie, ale co tam.
Do domu wyruszyliśmy o 2.00, a byliśmy przed 9 – szybko! Nie wiem jak kierowca to zrobił, bo przespałem całą drogę i obudziłem się dopiero w Ełku – 15km przed Oleckiem.
Wrażenia? Zajebiście fajne i zajebiście męcząco. Lubię wycieczki, szczególnie w miłym towarzystwie, szkoda tylko, że mamy tak nie fajnego księdza, który boi się zrobić pielgrzymkę kilkudniową, z noclegiem – obawa, że maturzyści się napiją. I co z tego? Dorośli jesteśmy, przynajmniej większość. No, ale są ludzie i taborety. Enjoy!
Zdjęcia? Owszem, dużo, wkrótce.







