Ja tez o Tybecie…
Wolny Tybet. Najgoretszy temat ostatnich dni. O sprawie troche poczytalem i wystarczylo. Wiem, o co chodzi. Polscy blogerzy mocno zaangazowali sie i powstala strona freetibet.pl. Osobiscie powoli meczy mnie ten temat. Nie mam zamiaru wklejac jakichs znaczkow na moje blogi, co nie oznacza, ze mam w dupie cala te sprawe i akcje. Po prostu stoje z boku, szanuje Was ludzie, ze cos robicie, jednak jestem pesymista i sadze, ze niestety malo zdzialac mozecie. Wiem, ze teraz rzuci sie fala, ze ziarnko do ziarnka i Jednak ja sie na starcie poddaje, w tej sprawie.
IMO odpowiednim dzialaniem bylby bojkot Olimpiady w Pekinie. Zastanowmy sie, co by bylo, gdyby na tej imprezie nie pojawila sie zadna reprezentacja? Albo tylko nieliczne? To bylo by dopiero cos, moze to daloby do myslenia Chinom. Zastanawia mnie tez, gdzie sa takie organizacje jak UE, NATO, ONZ? Gdyby chcieli, mogliby cos zrobic. Poprawcie mnie, jesli sie myle, malo sie na tym znam, po prostu uwazam, ze Chiny to taka potega, ze aby cos zdzialac, potrzeba pomocy tych duzych .
Dobrze sprawe tez podsumowuje obrazek D4rky ego. Obrazek tak, ale komentarze ludzi z wykopu pokazuja, ze ta spolecznosc jest naprawde skonczona (komentarze nie tylko pod tym wykopem, ale pod wszelkimi popierajacymi akcje FreeTibet, eh).