Okolo-Open’er-owe odkrycia muzyczne
Open’er za nami, ale mnie tam nie było. Zapoznałem się za to z muzyką, która tam była teraz i wcześniej. Oto moje najnowsze muzyczne odkrycia.
Muse – ciekawy zespół, chociaż nie żebym się od razu zakochał. Podoba mi się „Starlight”, „Take a Bow”, „Knights of Cydonia” oraz „Invincible” – jak widać większość z ostatniej płyty „Black Holes and Revelations”, we wrześniu ma być nowa płyta, także jej również się przyjrzę.
The Gossip – wszystko zaczęło się od tego, że w kinie usłyszałem „Standing In The Way of Control”. Świetna piosenka. Potem ściągnąłem płytę o tym samym tytule, a jeszcze niedawno nową, „Music for Men”. Poznaję wciąż i odkrywam, ale nadal najbardziej podoba mi się powyższy utwór oraz „Jealous Girls” i „Heavy Cross ”.
Placebo – „Every you, every me” i „The Bitter End” póki, co, ale wciąż jestem na etapie poznawania nowe płyty („Battle for The Sun”) oraz wcześniejszej – „Sleeping With Ghosts”
Yeah Yeah Yeahs – póki, co najciekawsze odkrycie, cała dyskografia pochłonięta i przypadła mi do gustu. Chociaż najbardziej podoba mi się ostatnia płyta („It’s Blitz!”) bo jest bardziej elektroniczna od poprzednich, nie mniej jednak całość jest świetna. Najlepsze utwory to „Runaway”, „Dull Life”, „Zero” oraz „Isis”.
Maria Peszek – ja Peszkowej to nie lubiłem, ale jak zobaczyłem jej „Muchomory” na Top Trendy to zapragnąłem posłuchać więcej. No i wyszło na to, że „Maria Awaria” to całkiem ciekawa płyta – najlepsze są owe „Muchomory” oraz „Hujawiak”.
Łąki Łan – co za psychodela! „Bzyk” i „Love” niesamowite ;D Aż nie chce się wierzyć, że to polskie. I jeszcze „Patyczaki„.
Arctic Monkeys – żadna piosenka nie przypadła mi do gustu.
The Prodigy – przesłuchałem tylko najnowszą płytę („Invaders Must Die”) i kilka starszych piosenek. Najbardziej podoba mi się „Omen” oraz tytułowe „Invaders Must Die”.
Röyksopp – bardzo ciekawy zespół, ciekawa twórczość, a „Triumphant” mnie rozwalił na łopatki. Nowa płyta fajna, jednak dużo bardziej podoba mi się cały krążek „The Understanding”.
Pojedyncze utwory:
- The Kooks – „Do You Wanna” oraz „Always Where I Need To Be” – w chwili obecnej nie mam ochoty na zapoznanie się z całą twórczością zespołu, bo póki, co mam, co słuchać (patrz wyżej), ale prawdopodobnie wkrótce zapoznam się z ich płytami
- Lily Allen – „Smile” oraz „Fuck You” – podobnie jak z The Kooks, na razie nie ściągam jej płyt
- Basement Jaxx – „Good Luck (Feat. Lisa Kekaula)” – ciekawe, ale jakoś nie mam ochoty na więcej
Z tegorocznego Open’era znałem już Duffy, Moby’ego oraz The Ting Tings. Tych ostatnich wielbię.