O tym jak zostalem dziennikarzem No prawie.

Tytul oczywiscie troche przesadzony, ale przeciez chodzi o to, aby byl w miare chwytliwy i zainteresowal czytelnika. Rzecz rozchodzi sie o to, ze w koncu dostalem sie na wymarzone studia o wdziecznej nazwie Dziennikarstwo i komunikacja spoleczna . Droga byla bardzo dluga.
Jakis rok temu po zdanej maturze zlozylem papiery na UWM, na wyzej wymieniony kierunek. Nie dostalem sie, wiec aby studiowac cokolwiek , wybralem w miare interesujacy kierunek Nauki o rodzinie (pochodna psychologii, na ktora kiedys kiedys chcialem isc). Postanowilem spedzic ten rok wlasnie tu, po czym poprawic wynik z matury z jezyka angielskiego podstawowy napisalem na 90%, a w maju br., dodalem do tego poziom rozszerzony z 67 procentami.
Zlozylem papiery i dostalem sie. Nawet nie wyobrazacie sobie, jaki szczesliwy bylem, gdy w noc z czwartku na piatek (23 -> 24.07) Przeczytalem Kandydat zakwalifikowany . Szybko w piatek dostarczylem dokumenty i oto jestem.
A co z Naukami o rodzinie? Szczerze mowiac, nie mam pojecia. Mam zamiar sprobowac studiowanie dwoch kierunkow, aczkolwiek nie wiem, czy bede w stanie, poniewaz sa to dwa rozne wydzialy i dojazd z punktu A do punktu B trwa okolo 20-25 minut. Nauki o rodzinie to kierunek latwy, na pierwszym roku mialem zajecia tylko od poniedzialku do srody, ale nie wiem jak bedzie teraz. Priorytetem oczywiscie jest Dziennikarstwo.
I No dobra, nie zostalem dziennikarzem, ale daze do tego i byc moze za kilka lat, napisze na tym blogu (badz innym) wpis o takim samym tyle, z wyjatkiem slow No prawie .

Gratuluje tak samo, jak tamtej nocy
To teraz spojrz na ten komentarz: http://like-a-geek.jogger.pl/2009/07/26/dziennikarstwo-od-kuchni/#comm1421875
Marcin: Ja wiem, ze takie studia to prawie nic, ale mi chodzi wlasnie o nauczenie sie nawet najprostyszych podstaw czy teorii, samo poznanie tego i tak dalej, o tym zawsze marzylem ;p
unnami, ja rowniez studiuje na kierunku „Dziennikarstwo i komunikacja spoleczna”. Dobrze wiedziec, ze jest wiecej takich frajerow jak ja.
Jesli zaczynasz, natychmiast zmien kierunek. Po tym niczego sie nie nauczysz, nawet podstaw.
Chyba nie tylko ja uwazam, ze studiowanie dziennikarstwa nie jest konieczne, chociaz na pewno cos da sie z tych studiow wyciagnac. Pozostaje pytanie, czy te 5 lat to przypadkiem nie za dlugo jak na to, czego mozna sie nauczyc.
Poczytaj jeszcze komentarze u Kominka: http://www.kominek.tv/tt.jak.nie.zostalem.dziennikarzem,artykuly,91.htm#komentarze lista
Szczerze radze zostac na tych naukach o rodzinie. Na rynku pracy ekonomista, kulturoznawca, politolog itd. ma wieksze szanse niz dziennikarz (i mowie tu o ubieganie sie o robote wlasnie w dziennikarstwie). To proste-pracodawca chce miec osobe o konkretnym fachu i umiejetnosciach. Dwa kierunki sa wiec wskazane, zeby nie powiedziec-konieczne.