Jak ja nienawidze kina 3D
No po prostu nie znosze. Ostatnio, co drugi film krecony jest juz w 3D i czasem po prostu nie da sie go obejrzec w zwyklej wersji, czasem po prostu ten ostatni raz chce sie przekonac, ze moze bedzie dobrze i nic z tego.
Widzialem w 3D Koraline lepiej wygladalaby bez efektu 3D. Potwory kontra Obcy , Zaloga G czy Oszukac przeznaczenie 4 wszystkie obeszlyby sie bez trojwymiaru, a w przypadku tego ostatniego jak na tacy widac bylo sztucznosc efektow specjalnych.
Dlaczego tak denerwuje mnie to wszystko? Przede wszystkim samego 3D w 3D jest tylko, co kot naplakal. Cena rosnie a w zamian zbyt duzo nam nie oferuja W trakcie Oszukac przeznaczenie 4 przez polowe (sumujac momenty) mialem zdjete okulary, bo obraz byl normalny, a wszyscy mysleli, ze tam cos z 3D jest. Po drugie wystarczy piec minut, aby bolaly mnie oczy, a caly seans stal sie walka z ekranem. Nie wiem czy tylko ja tak mam, czy to moje oczy sa nieprzystosowane do 3D
Pewnym przelomem moze bedzie Avatar Camerona, ktory ponoc rzeczywiscie jest nakrecony trojwymiarowo, ale nie w takim trojwymiarze, jaki mielismy okazje ogladac do tej pory, podobno kazde ujecie krecone bylo kilkunastoma kamerami, dzieki czemu naprawde wydaje sie, jakbysmy tam byli. Jesli Avatar odniesie sukces (a na pewno odniesie) to mozna sadzic, ze naplyw filmow prawie-3D* bedzie jeszcze wiekszy z drugiej strony moze filmu true3D** tez beda czestsze? Od wynikow Avatara zalezy to, czy Hobbit Del Toro bedzie w 3D, a Burton juz kreci Alicje w Krainie Czarow w 3D. No umre
- * prawie3D to co obserwujemy do tej pory, 3D malo i nie do konca realne
- ** true3D to co obiecuje nam Cameron, co mam nadzieje, rzeczywiscie bedzie true
- (oba slowa sam wymyslilem na potrzeby tego tekstu)