Roku 2009 pozostało nam jeszcze ponad dwa miesiące. Z nudów, z ochoty, z chęci postanowiłem przejrzeć ubiegłe miesiące pod względem muzycznym – krótko ocenię (naprawdę krótko) płyty, które słuchałem/przesłuchałem w tymże roku. Październik, listopad i grudzień też pójdą pod młotek, ale dopiero jak się skończą, kilka ciekawych albumów jeszcze będzie miało premierę (np. Flyleaf – “Memento Mori” czy Alicia Keys – “The Element of Freedom”). Na koniec roku pokuszę się również o jakiś top, tylko jeszcze nie wiem TOP-ILE. :D

Styczeń

Hoobastank – For(n)ever

Cover Trochę zawiodłem się na tej płycie. Zaledwie dwie piosenki przypadły mi do gustu (na 11). „I Don’t Think I Love You” to mocny utwór z dobrym tekstem. Natomiast „So Close, So Far” to ciekawa, rockowa ballada. I to by było na tyle, jeśli chodzi o ten album. A szkoda.
3/10

Luty

The Prodigy – Invaders Must Die

CoverTrudna do oceny płyta dla mnie. Spodobał mi się tytułowy utwór „Invaders Must Die” a także „Omen”. Reszta przeszła jakoś bez echa, to nie jest mój gatunek i potraktowałem ten album raczej, jako ciekawostkę.
Dlatego bez oceny, może kiedyś do niego wrócę.

Akcent - Fara Lacrimi

CoverPierwsza płyta rumuńskiego zespołu bez Mariusa Nedelcu, który postanowił opuścić szeregi grupy i rozpocząć karierę solową. Promujące ten album „Stay With Me” oraz „That’s My Name” to jednocześnie najlepsze utwory. Te oraz reszta kawałków różni się od pozostałych dokonań zespołu – przede wszystkim trochę bardziej poeksperymentowany tutaj z przeróżnymi instrumentami muzycznymi. Co prawda całość raczej męczy (większość utworów strasznie podobna do siebie), nie mniej jednak dwa single, o którym wspomniałem wcześniej naprawdę dobre i warto zwrócić na nie uwagę, jeśli ktoś lubi taką muzykę. 5/10

Myslovitz – Miłość w czasach popkultury, reedycja

Cover Myslovitz zrobiło sobie roczną przerwę w 2008 roku. Potem wrócili i… wydali reedycję swojej największej płyty. Mamy tu dwukrążkowe wydawnictwo, gdzie pierwsze CD to oryginalna płyta „Miłość w czasach popkultury” natomiast drugi krążek to ich znane piosenki w wersjach demo. I teraz pytanie – czy warto wydać 36 zł na kupno jeszcze raz tego samego plus płyty z demówkami? Zrobią to na pewno najwięksi fanatycy zespołu, ja jednak, mimo że darzę Myslovitz wielką sympatią, to sobie przesłuchałem raz czy dwa razy owych dem w Internecie i dałem sobie spokój z tą reedycją. Moim zdaniem nie jest to dobry pomysł, a jeśli panowie już chcą po raz kolejny wydawać to samo, to wolałbym np. jakieś kolekcjonerskie wydanie ich wszystkich płyt plus kilka dodatkowych właśnie z demówkami, wersjami na żywo i tym podobnymi. To byłoby coś. Reedycje bez oceny.

Lily Allen – It's Not Me, It's You

CoverJaka dobra, zabawna I optymistyczna płyta. Lily Allen do niedawna to ja znałem głównie ze skandali opisywanych na pudelku i tym podobnych serwisach oraz piosenki „Smile”, która średnio mi się podobała. Potem usłyszałem „Fuck You”, które zachęciło mnie do zapoznania się z całą płytą. Tam też odkryłem fascynujący i najlepszy z całego albumu utwór „Not Fair”. Prosty i urzekający. Ciekawe też są „The Fear” oraz „22”. Ogółem ciekawa płyta. 6/10

C.D.N....

Trackback | Jedna wypowiedź |


* * * * * * * * *


* * * * * * * * *

  1. Kacper powiedział(a):

    czekam na drugą cześć:D

Dodaj komentarz: