Albumy 2009 – cz. 2: Marzec i kwiecień
Ciąg dalszy. Marzec i kwiecień nie obfitował w jakiś natłok nowych i interesujących albumów, jedynym i chyba najlepszym albumem z tego okresu jest „It’s Blitz!” zespołu Yeah Yeah Yeahs.
Marzec
Kelly Clarkson – All I Ever Wanted
Spore rozczarowanie. Zawładnęła mną jedynie tytułowa piosenka “All I Ever Wanted”. Singlowe „My Life Would Suck Without You” jest również ciekawe, ale już kolejny singiel “I Do Not Hook Up” nie porywa. Godne uwagi są jeszcze piosenki „Cry” oraz „Impossible”, a także piosenka „Tip of My Tongue” która jest bonusem w wersji ‘Deluxe Edition’. 4/10
Ewa Farna – Cicho
Z tą płytą jest taki problem, że teksty raczej za ciekawe nie są. Jedyny, niepowtarzalny i niesamowity to tytułowe „Cicho”, które podbiło Polskę w szybkim tempie. Kolejna piosenka, która jeszcze mi się podoba to „W niespełnieniu”. I to by było na tyle – niestety. Ewo, kolejną płytę poprosimy taką jak właśnie piosenka „Cicho” – mocną i przebojową. 3/10
Röyksopp – Junior
Röyksopp poznałem w tym roku i za jednym razem ‘przeleciałem’ prawie całą ich dyskografię. Wielbię głównie album „The Understanding”, o czym pisałem już tutaj. Album „Junior” jest dobry, aczkolwiek tan naprawdę podoba mi się tylko „Happy Up Here” i „There Must Be It”. 3/10
Måns Zelmerlöw – MZW
Nie spodziewałem się wiele po tej płycie i może, dlatego jestem miło zaskoczony. Sporo ciekawych, dance’owych piosenek. Oczywiście na samej górze jest singlowe, eurowizyjne „Hope & Glory”, ale godne uwagi są również „Forever” czy chociażby „Saved Again”. Bardzo dobra kontynuacja poprzedniego albumu. W swoimi gatunku jak najbardziej na plus. Śmiało 7/10
Yeah Yeah Yeahs – It’s Blitz!
Tegoroczne odkrycie (w mojej bibliotece, więcej tutaj). Wcześniej grali bardziej alternatywnego rocka, ale na płycie „It’s Blitz!” mamy już sporą domieszkę elektroniki i może, dlatego ten album podoba mi się najbardziej i tak bardzo. Mamy tu dynamiczne „Dull Life” czy „Zero”, ale jest też absolutna perełka i w moim mniemaniu najlepsza piosenka tego zespołu – „Runaway”. Niesamowita piosenka, która dodatkowo podnosi ocenę tego albumu. Co prawda nie zdarzyło mi się całościowo słuchać tego albumu kilka razy, bo to nie z tych*, jednak wybrane piosenki, a szczególnie wspomniane „Runaway” słuchałem często i chętnie do nich wracam. Mocne 8/10
Velvet – The Queen
Nie za bardzo jest, o czym mówić, tytułowa piosenka „The Queen” nawet ok., aczkolwiek poza nią nie ma za bardzo, po co sięgać po ten album. 2/10
Alcazar – Disco Defenders
Kolejne dziecko szwedzkiego disco. Prócz nowych piosenek mamy jeszcze całą poprzednią płytę. Taki deluxe pack. Nie wiem, po co. Podoba mi się tylko „Alcastar”. Takie zabawne. 2/10
Afromental – Playing with Pop
Zespół z Olsztyna, któremu udało się wybić na polskim rynki. „Playing with Pop” to dwupłytowy album, który zawiera premierowe piosenki plus ich poprzednia płyta „The Breakthru”. Podobają mi się tylko trzy piosenki: „Radio Song” (bardzo), „Hit the Dance Floor” (bardziej) oraz „Pray 4 Love” z „The BreakThru”. Reszta jakoś przejdzie, ale nie są tak zauważalne jak te trzy przeze mnie wymienione. Ogólnie na plus. 4/10
Kwiecień
Łukasz Zagrobelny – Między dźwiękami
A pan Łukasz to się nie postarał. Album płytki i nijaki. Owszem, „Jeszcze o nas”, które go promowało jest świetne, jednak słyszał ktoś o jakimś drugim singlu? To chyba o czymś świadczy. Podobnie jest i ze mną, nic po za wyżej wspomnianą piosenką nie zasługuje na uwagę. 2/10
The Pussycat Dolls – Doll Domination 2.0
„Doll Domination 2.0” to reedycja płyty z roku 2008. Plus za nazwę, taka internetowa. I co nowego zawiera owa reedycja, aby warto było ją kupić? Przede wszystkim „Hush Hush” zremiksowane do umca umca – teraz piosenka ta nazywa się „Hush Hush; Hush Hush” i oprócz tanecznego bitu ma pod koniec kawałek piosenki Glorii Gaynor „I Will Survive”, ciekawy wybryk, jednak wolę oryginał. Jest też „Jai Ho! (You Are My Destiny)”, stworzone trochę na fali popularności filmu “Slumdog. Milioner z ulicy” – i dzięki temu pewnie stała się hitem. Do tego jeszcze 6 piosenek z oryginalnej wersji i dwie nowe piosenki. Udana kompilacja.
* – zdarza się, że jakiś album tak mi się spodoba, że mogę go słuchać na okrągło w całości, w innych przypadkach układam sobie po prostu playlistę około 20 piosenek i słucham jej w kółko, aż mi się znudzi.