Albumy 2009 – cz. 4: Lipiec, sierpień, wrzesień

Cz. 1, 2, 3. Wakacje to słaby muzycznie miesiąc. Lipiec Jordin Sparks – Battlefield Drugi album zwyciężczyni szóstego Idola w USA. Przebojowy. „Battlefield” pierwszy singiel jednocześnie najlepsza piosenką. Zachwyca również „Emergency (911)” oraz „S.O.S. (Let the Music Play)”. Krótko – udany. Aczkolwiek zauważalny jest trend, że kolejni zwycięzcy American Idol nie odnoszą już takich sukcesów [...]

Cz. 1, 2, 3. Wakacje to słaby muzycznie miesiąc.


Lipiec

Jordin Sparks – Battlefield

 Drugi album zwyciężczyni szóstego Idola w USA. Przebojowy. „Battlefield” pierwszy singiel jednocześnie najlepsza piosenką. Zachwyca również „Emergency (911)” oraz „S.O.S. (Let the Music Play)”. Krótko – udany. Aczkolwiek zauważalny jest trend, że kolejni zwycięzcy American Idol nie odnoszą już takich sukcesów jak ich poprzednicy. Nikt (ze zwycięzców) nie pobił jeszcze Kelly Clarkson… Potem kolejny wielku sukces to Carrie Underwood… I to na tyle. Ostatnia edycja – ósma – przyniosła nam dwie gwiazdy Krisa Allena (zwycięzca) oraz Adama Lamberta (2. miejsce). I niestety, album Krisa wielkiego sukcesu nie odniósł (o tym później, wydany w listopadzie), natomiast Lambert chyba zamierza być męską wersją Lady GaGi (z marnym skutkiem). Album: 4/10

Sierpień

David Guetta – One Love

 Zadebiutował już dawno, jednak światową sławę przyniósł mu singiel „When Love Takes Over” wraz z Kelly Rowland. Jest też jednak z najlepszych piosenek na tej, nie ma co ukrywać, przebojowej płycie. Do współpracy Guetta zaprosił (oprócz Rowland) Akona, Ne-Yo, will.i.ama i apl.de.ap’a z Black Eyed Peas czy Estelle. Powstało kilka naprawdę dobrych kawałków. Oprócz wyżej wymienionego, dyskoteki podbija „Sexy Bitch” z Akonem. Mnie chyba najbardziej zachwyciła inna piosenka z Kelly Rowland – „It’s The Way You Love Me” czy „Choose” z Ne-Yo i (znów) Kelly Rowland. Mocne 6/10

Inna – Hot

 Piosenka „Hot” – świetna. Piosenka „Love” – powinna mieć tytuł „Hot 2”. Każda następna piosenka powinna mieć tytuł taki sam lecz z kolejną cyfrą. Krócej mówiąc – wszystkie utwory są PRAWIE identyczne, ten sam bit na podstawie „Hot”. Mizernie, ale jak mówię, samo „Hot” jest fajne. 2/10

September – Cry for You: The Album

 Płyta ta zawiera dobrze znane (tym którzy znają September) utwory, jednak lekko zmienione na potrzeby radia w Wielkiej Brytanii. Bo takie tez jest przeznaczenie tej płyty, została wydana na rynku brytyjskim. Utwory z UK Radio Edit nabrały trochę świeżości, są ciekawe. Nie ma co jednak oceniać w tej płycie, bo nowości tu nie uświadczymy. Ale posłuchać można. Poza tym strasznie dziwną politykę przyjęła szwedzka piosenkarka – wydała 3 normalne albumy, oraz 3 kompilacje, każda na inny rynek (Ameryka, UK, Beneluks)… Nie lepiej po prostu jedna kompilacja na każdy rynek?

Arctic Monkeys – Humbung

 Nie podeszła mi ta płyta, tak jak ich poprzednie. Sam nie wiem czego oczekiwałem, ale w końcu się przekonałem, że do tego zespołu się nie przekonam (celowo się powtarzam). Nie będę też oceny wystawiać, to po prostu nie mój kierunek, nie mój gatunek.

Wrzesień

Myslovitz – Korova Milky Bar, reedycja

Kolejna reedycja w tym roku w wykonaniu Myslovitz. Co oni z tymi reedycjami? Nagrali by coś nowego w końcu. Zachwyciło mnie ich wykonanie znanej piosenki pt. „Et si tu n’existais pas”. Oprócz tego (i standardowej płyty „Korova Milky Bar”) mamy jeszcze „Sprzedawcy marzeń” wykonane z Leszkiem Możdzerem, piosenki „Szklany człowiek”, „Behind Closed Eyes” oraz „Chciałbym umrzeć z miłości” wykonane na żywo i studyjna wersja „Wonderful Life”. I tak jak w przypadku poprzedniej reedycji – bardziej jako ciekawostka i gratka dla zagorzałych fanów. A ja nadal czekam na świeży materiał. 2010?

Whitney Houston – I Look to You

Wielki (?) powrót jednej z najpopularniejszych i najbardziej utalentowanych kobiet świata. Ta płyta dla Whitney to prawie jak prawdziwe być albo nie być. W końcu przez ostatnie lata wszyscy słyszeli o niej jedynie z tabloidów, a tam kolejne ekscesy z mężem i narkotykami (wciąż nie wiadomo co było dla niej bardziej tokstyczne…). Ale wróćmy do muzyki. „I Look to You” podoba mi się. Są tu utwory typowo klasyczne dla Whitney – „I Didn’t Know My Own Strength” czy „A Song for You”. Jest tu też np. „Million Dollar Bill”, do którego słowa napisała Alicia Keys. W końcu tytyłowe „I Look to You” to również udana piosenka. Baaa, znalazł się tu nawet duet z Akonem (prawdopodobnie dlatego, że wyprodukował kilka piosenek), jednak ten nie przypadł mi do gustu. Ogólnie bardzo pozytywne wrażenia i myślę, że powrót Houston można uznać za udany – przecież nikt nie oczekiwał, że powstanie nowe „I Will Always Love You”. 6/10

Madonna – Celebration

Druga kompilacja największych hitów Madonny. Promuje ją tytułowy przebój „Celebration”. Udany, jednak dużo bardziej podoba mi się mix Benny’ego Bennasiego, który został użyty w teledysku do tej piosenki. Oprócz tego na płycie znalazł się również utwór „Revolver” nagrany wraz z Lil Wayne’em, który jest słaby.

Nelly Furtado – Mi Plan

Pierwszy, w pełni hiszpańskojęzyczny album Nelly Furtado. Fantastyczny! Głos Nelly idealnie pasuje do hiszpańskich rytmów. Kanadyjka zaprosiła do współpracy wiele znanych osobistości z Hiszpanii, dzięki czemu mamy takie wspaniałe kawałki jak „Bajo Otra Luz” z Julietą Venegas i La Malą Rodriguez, „Silencio” z Joshem Grobanem czy zdecydowanie najlepszy utwór na całej płycie „Fuerte” z Concha Buiką. Nie mniej jednak ‘samotne’ dokonania Nelly również zasługują na uwagę – warto tu wspomnieć chociażby o pierwszym singlu „Manos al Aire”. Wielu uważa, że całość jest lekko nudna i monotonna, moim zdaniem jednak jest to świetna odskocznia Furtado od timbalandowskich rytmów, którymi podbiła świat. Mocne 8/10.

Muse – The Resistance

Muse zacząłem słuchać dopiero od niedawna, przesłuchałem ich wcześniejsze dokonania i tylko niektóre utwory przypadły mi do gustu (“Musle Museum”, “Plug in Baby”, “Starlight”, „Bliss”). „The Resistance” od samego początku zapowiadało się dobrze – najpierw dane było nam usłyszeć „The United States of Eurasia”, które mimo, że w pewnym stopniu przypomina dokonania innego, brytyjskiego zespołu, to mi bardzo się spodobało. Później pierwszy singiel – „Uprising” – również świetny kawałek. Po przesłuchaniu całości byłem bardzo zadowolony. Zdecydowanie największe wrażenie wywarła na mnie wielka, końcowa symfonia zatytułowana „Exogenesis” podzielona na trzy części („Part II (Cross Pollination)” najlepsza) oraz utwór „Resistance”. Reszta również przyzwoita, a najmniej do gustu przypadł mi „Guiding Light”. Podobnie jak z „Mi Plan” Nelly – mocne 8/10.

Kayah – Skała

Ta płyta Kayah mnie nie przekonała. Owszem, tytułowy utwór jest całkiem dobry, jednak pozostałe piosenki po prostu nudne i nijakie; strasznie akustyczna ta płyta. Nie żeby to był zarzut, ale wszystkie piosenki są przeraźliwie podobne do siebie… nie porywają. 2/10

Three Days Grace – Life Starts Now

Pierwszy singiel – „Break” – zdecydowanie podbił moje serce i długo siedział na mojej playliście. Przez to oczekiwałem tez na cały krążek. Gdy w końcu się ukazał, byłem (i jestem) z niego bardzo zadowolony. Od razu do ulubionych trafiła piosenka „Last to Know”, chociaż takie hity jak „Someone Who Cares”, „Bitter Taste” czy „Life Starts Now” również strasznie mi się spodobały. Generalnie świetna, rockowa płyta, którą miło się słucha. 7/10

Akcent – True Believers

Płyta przeznaczona na rynek amerykański. Zawiera prawie wszystkie takie same piosenki jak wersja tej płyty na rynek rumuński („Fara Lacrimi” opisana cz. 1). Motywem przewodnim (singlem promującym, jak kto woli) jest tytułowy utwór „True Believers”. Ciekawy, aczkolwiek znany z poprzedniej płyty. Właściwie ocenę możecie przeczytać tam.