Rihanna Isn’t Only Girl (In the World)

Rihanna – Loud (2010) Podobnie jak Shakira, Rihanna również wydała kolejny album, rok po roku. Z tymże z innego powodu. A mianowicie wytwórnia stwierdziła, że poprzednie „Rated R” było mały sukcesem i mroczna Rihanna źle się sprzedaje. Dlatego wokalistka przeszła metamorfozę i teraz mamy wesołą Rihannę. Ile w tym prawdy, a ile marketingu, kto wie. [...]

Rihanna Loud

Rihanna – Loud (2010)

Podobnie jak Shakira, Rihanna również wydała kolejny album, rok po roku. Z tymże z innego powodu. A mianowicie wytwórnia stwierdziła, że poprzednie „Rated R” było mały sukcesem i mroczna Rihanna źle się sprzedaje. Dlatego wokalistka przeszła metamorfozę i teraz mamy wesołą Rihannę. Ile w tym prawdy, a ile marketingu, kto wie. Fakt faktem, że „Rated R” był naprawdę dobrym i szczerym albumem. Jaki jest „Loud”, piąty krążek w dyskografii Barbadoski?

Jeszcze przed wydaniem płyty poznaliśmy klubowe i mocne „Only Girl (In The World)”. Później ujawniono „What’s My Name?” z Drake’iem. Utwory na pewno ciekawe i dobre. Ale jaki jest cały album? Prześledźmy go utwór po utworze.

  • 1 . „S&M”
  • Każdą płytę powinien otwierać mocny, charakterystyczny utwór. Taki właśnie jest „S&M”, zwany przez niektórych fanów „Only Girl, part 2”, bo rzeczywiście stylistyką utwór może przypominać pierwszy singiel, nie mniej jednak – bit jest mocniejszy, a tekst odważniejszy. „Sticks and stones may break my bones, but whips and chains excite me.” – dla przykładu. Zdecydowanie podoba mi się ta piosenka, jeden z lepszych na płycie.
  • 2. „What’s My Name? (feat. Drake)”
  • Utwór, który zdobył pierwsze miejsce amerykańskiego Billboardu, jest drugim singlem promującym „Loud”. Póki co jest to największy przebój tej płyty, z jednej strony ponieważ Rihanna śpiewa z Drake’iem, z drugiej ponieważ w USA bardziej kochane są właśnie takie utwory, a nie klubowe kawałki jak „Only Girl (In The World)” (te natomiast kochane są w Europie, gdzie triumfy święcą wszystkie utwory Davida Guetty). Początkowo nie przypadł mi do gustu, jednak z każdym kolejnym odsłuchaniem wkręca się coraz bardziej. Strasznie chwytliwe.
  • 3. „Cheers (Drink to That)”
  • W tym utworze wykorzystany został sample Avril Lavigne z piosenki „I’m With You”. A konkretniej charakterystyczne „yeeee yeee yeee” z tejże piosenki. Nie do końca ciekawie to wyszło. Jest to raczej utwór słaby, a cały ten pomysł z wykorzystaniem wspomnianego sample nie przypadł mi do gustu, początkowo, gdy taka informacja pojawiła się byłem ciekawy jak to wyjdzie, ale zawiodłem się.
  • 4. „Fading”
  • W tym utworze podoba mi się jedynie początek, zwiastuje coś ciekawego. A tu rozczarowanie, zwykła ballada z powtarzającym się w refrenie fading, fading, fading. Nuda.
  • 5. „Only Girl (In The World)”
  • Bardzo dobry wybór na pierwszy singel. Zdecydowanie odejście od stylistyki przyjętej na „Rated R”. I tak jak pisałem przy „What’s My Name?”, utwór ten odniósł wielki sukces w Europie (m.in. pierwszej miejsce w Wielkiej Brytanii), a w USA udało mu się zdobyć pierwsze miejsce Billboardu. Świetny utwór.
  • 6. „California King Bed”
  • Lekka, rockowa (!) ballada, może momentami wpadająca w country. Bardzo ciekawa i najlepsza, wolniejsza piosenka na płycie. Właściwie to z tych wolnych – jedyna akceptowalna.
  • 7. „Man Down”
  • Tutaj natomiast ludzie mówią „Rude Boy, part 2”, aczkolwiek jest to odrobinę inny utwór. Mocno w stylistyce reggae.
  • 8. „Raining Men (feat. Nicki Minaj)”
  • Tak hucznie zapowiadany duet z Nicki Minaj okazał się zaledwie… znośny. Nie jest to niewiadomo, co czego wszyscy się spodziewali. Po prostu zwykła piosenka, jakich wiele. Na tej płycie jest wiele lepszych. W ogóle nie rozumiem tego całego boomu na Nicki Minaj, teraz każdy chce mieć z nią duet, jakby była nie wiadomo kim. Bleh.
  • 9. „Complicated”
  • Ten utwór podoba mi się bardzo, ciekawy tekst, jednak mam jedną wątpliwość. Czy ona (Rihanna) umiałaby to zaśpiewać na żywo? Bo rzeczywiście trochę się w piosence drze i wyciąga wysokie tony, ale wątpię, że na żywo brzmiałoby to tak samo dobrze. Nie mnie jednak dobra piosenka.
  • 10. „Skin”
  • To dla mnie jest zdecydowanie najmniej ciekawy utwór i kompletnie niepasujący do całej płyty. Wygląda mi bardziej na jakiś odpad po „Rated R”. Tam zdecydowanie by był na miejscu. Tutaj już nie.
  • 11. „Love The Way You Lie (part 2) (feat. Eminem)”
  • 12. „Love The Way You Lie (part 2) (piano version)”
  • Druga część wielkiego przeboju z Eminemem. Tym razem to Rihanna gra tu większą rolę, a Eminem ma zaledwie jedną zwrotkę. Podoba mi się bardziej niż część pierwsza, aczkolwiek tamta miała chyba większego Powera w refrenie. Jeśli już idziemy tym tropem, jako bonusowa piosenka mamy wersję piano, bez Eminema. I tak ta piosenka powinna brzmieć, ta spokojna wersja jest najlepsza.

What's My Name

Podsumowując, Rihanna kłamała. Przed premierą płyty mówiła, że będzie to wesoła, skoczna i zabawna płyta. A klubowych piosenek mamy zaledwie dwie („Only Girl (In the World)” i „S&M”), reszta jest albo średnio-szybka, albo to ballada. Nie jest to pełna odejście od stylistyki „Rated R”, bardziej połączenie tego krążka z „Good Girl Gone Bad”. Dla mnie jednak zdecydowanie rozczarowanie, spodziewałem się, że cały album będzie taki jak pierwszy singiel.

Barbadoska mówiła również, że szuka własnego stylu i te piosenki będą takie, że tylko ona będzie mogła je zaśpiewać, że tylko z jej głosem będą brzmiały dobrze. Gówno prawda. Takie piosenki mogłaby zaśpiewać pierwsza lepsza wokalistka prosperująca dobrym głosem. Niedawno do sieci wyciekło demo „S&M”, gdzie zamiast Rihanny mamy głos Easter Dean, wokalistki która na razie pisze piosenki dla innych (ma na koncie m.in. „Not Myself Tonight” Christiny Aguilery).

Dla mnie słabe 6/10. Na pewno odniesie wielki sukces, już „What’s My Name?” jest na pierwszym miejscu, kolejne utwory pewnie będą równie wielkim sukcesem. No, ale, cały czas brakuje Rihannie tego czegoś, co wyróżniałoby ją od innych – w muzyce, nie w wyglądzie, czerwone włosy nie wystarczą.

Only Girl (in the world)