
Animacja
Kategoria ta chyba jest jedną z najbardziej przewidywalnych. Czy jest jakaś inna animacja, która mogłaby zagrozić „Toy Story 3”? Nie ma. Nie będzie. To zdecydowanie najlepsza animacja roku 2010, jeśli nie lat 2000-2010. Już samą przewagę tego filmu nad pozostałymi dwoma („Jak wytresować smoka” i „Iluzjonista”) pokazuje fakt, że „Toy Story 3” zyskało również cztery inne nominacje, w tym dla Najlepszego Filmu.
Scenariusz adaptowany
Aaron Sorkin za swój scenariusz do „The Social Network” został nagrodzony chyba każdą możliwą nagrodą. Czy ktokolwiek mógłby mu odebrać Oscara? Zdaje się, że nie, aczkolwiek trzeba też spojrzeć na fakt, że film „Prawdzie męstwo” otrzymał 10 nominacji, a tak naprawdę na żadnego ważnego Oscara szans nie mają. Jeśli Akademia zechce dać im, chociaż jednego to będzie to albo Scenariusz Adaptowany, albo Aktorka Drugoplanowa. Zarówno jeden jak i drugi Oscar nie byłby do końca zasłużony.
Scenariusz oryginalny
Kategoria jest bardzo mocna, jednak bardzo mało prawdopodobne wydaje się, że przy przewidywanym tryumfie „Jak zostać królem”, jeden z wielu Oscarów nie był za scenariusz. Był on bardzo dobry i zasłużył na nagrodę.
Reżyser
Nie ma Nolana, bo go Akademia nie lubi. No dobra. Ale też spójrzmy na miniony rok – swoje filmy mieli Martin Scorsese, Woody Allen, Danny Boyle, Roman Polański, wspomniany Christopher Nolan i nominowani: Darren Aronofsky, Coenowie, David Fincher, Tom Hooper i David O. Russel. Baaardzo mocna stawka, nawet wśród tych nienominowanych. Zdaje się, że jednak mimo wszystko statuetka pójdzie w ręce Toma Hoopera za jego „Jak zostać królem”, aczkolwiek moim zdaniem, pozłacanego pana dostać powinien David Fincher, a…
Film
…a Tom Hooper będzie musiał pocieszyć się tym, że jego „Jak zostać królem” okaże się najlepszych filmem roku 2010. Bo może i owszem, stawka jest bardzo mocna (no może poza „Do szpiku kości” i „Wszystko w porządku”, które do gustu mi nie przypadły), ale najlepszym filmem okaże się właśnie wspomniana historia o jąkającym się królu. Czy to dobrze? Chyba tak, chociaż ciekawym zaskoczeniem byłaby wygrana „The Social Network”. Pokazałoby to trochę, że Akademia nie jest już tak konserwatywna i nie boi się przyznawać statuetek filmom ciekawym, a nie Oskarowym (=skrojonym pod Oscary).
* * *