
Już po raz drugi, tuż przed Oscarami przyjrzę się nominacjom i spróbuję wytypować zwycięzców. Rok temu poszło mi bardzo dobrze, teraz mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej. Zacznę jednak od przedstawienia nominacji.
W tym roku najbardziej zauważalną zmianą był fakt, że w najważniejszej kategorii Najlepszy film zostało nominowanych aż dziesięć filmów. Przez to kategoria ta straciła trochę na prestiżu, ale pozwoliło to na nominację np. dla „Odlotu” czy „Dystryktu 9”, które prawdopodobnie nigdy nie miałby takiej możliwości. Gdyby ktoś chciał pogdybać i stwierdzić, jakie filmy by było nominowane, gdyby zmian nie było, to warto spojrzeć na kategorię Najlepszy reżyser, bo tam mamy pięciu nominowanych, a ich filmy nominowane są wraz z pięcioma innymi w Najlepszy film – mowa tu o „Avatarze”, „The Hurt Locker”, „Bękartach wojny”, „Precious” i „W chmurach”.
Większych zaskoczeń nie było też w kategoriach aktorskich – Ci, co mieli zostać nominowani, są; Ci, co zmierzają ku Oscarom czują się coraz pewniej… jedyną niespodzianką jest nominacja dla Maggie Gyllenhaal za rolę w „Szalonym sercu”. Z innych niuansów cieszy nominacja dla „Królika po Berlińsku”, a w kategorii Najlepszy film animowany pełnometrażowy mamy pięć animacji (a to, dlatego, że w ciągu roku było ich ponad szesnaście).