Christina Aguilera - Bionic (2010)

Czwarta płyta Christiny Aguilery pt. "Bionic" to zdecydowane odejście od stylistyki retro z poprzedniego krążka ("Back to Basics", 2006). Wielu mówi o powrocie do dźwięków z drugiej płyt - "Stripped" z 2002 roku. Ja jednak sądzę, że jest to bardziej krok do przodu, połączenie tego, co Aguilera już pokazała i osiągnęła plus nowoczesne brzmienia elektro, elektro pop, glam pop czy najczystszy pop.

Christina współpracowała z takimi artystami jak Ladytron, M.I.A., Santigold, Sia czy Linda Perry (która stworzyła większą część poprzedniej płyty oraz wielki hit "Beautiful"), i to ich twórczość najbardziej słuchać w nowych piosenkach artystki.


* * * * * * * * *

The Element Of Freedom

The Element of Freedom”, czwarty, studyjny album w wykonaniu Alicii Keys, wielkiej, utalentowanej i wielokrotnie nagradzanej (13 Grammy!) artystki z USA. Wszystko wskazuje na to, że jej Element Wolności wcale nie przerwie tej jakże udanej passy. Nowy krążek to solidna, różnorodna i zachwycająca podróż po gatunkach muzycznych pod przewodnictwem przepięknego wokalu Alicii.

Po pierwszym przesłuchaniu nie byłem zadowolony. Szczerze, to oprócz singlowych „Doesn’t Mean Anything” i „Try Sleeping With a Broken Heart” spodobały mi się jeszcze tylko „Distance and Time” oraz duet z BeyoncéPut It In a Love Song”. Jednak wystarczyło kilka dogłębnych i uważnych przesłuchań płyty, by dostrzec jak genialne i twórcze jest to dzieło. Pani Alicia nie osiadła na laurach. Eksperymentuje z różnymi gatunkami. Ale po kolei – rzadko to robię, ale zrobimy sobie przejażdżkę utwór po utworze.


* * * * * * * * *

Cz. 1, 2, 3. Wakacje to słaby muzycznie miesiąc.


* * * * * * * * *

Albumy 2009 - cz. 3: Maj i czerwiec

26 grudnia 2009, 16:45, kategorie: Muzyka, Ogólnotematycznie.

Po styczniu i lutym, oraz marcu i kwietniu przyszedł czas na kolejne dwa miesiące, a tu m.in. fenomenalna płyta The Black Eyed Peas.

Maj


* * * * * * * * *

Ciąg dalszy. Marzec i kwiecień nie obfitował w jakiś natłok nowych i interesujących albumów, jedynym i chyba najlepszym albumem z tego okresu jest "It's Blitz!" zespołu Yeah Yeah Yeahs.


* * * * * * * * *