odbitki

Wymyślanie historii, fabuły bywa męczące, ale ten proces odbywa się w głowie. Samo pisanie to czysta przyjemność. I rytuał – idę do ulubionego sklepu, kupuję paczkę czystego papieru i nie mogę się doczekać, żeby zacząć go zapełniać.

– Woody Allen

Ludzie ludziom zgotowali ten los...

Miałem wtedy 12 lat… tak naprawdę nic nie rozumiałem, o coś się stało, zawsze coś się dzieje… Dopiero niedawno, oglądając serial „Bracia i siostry”, w którym motywy 9/11 był niesamowicie dobrze wpleciony tak naprawdę zrozumiałem, co mogli wtedy czuć Amerykanie. Wszyscy, tacy zwykli ludzie, którzy żyją gdziekolwiek w Stanach…

Dziś natrafiłem na Youtube na zmontowany film ze zdjęć i filmów z tamtych wydarzeń. Niesamowity, ma ponad 6 milionów odtworzeń i – uwierzycie czy nie – ale łza mi poleciała. Chyba nigdy, ale to przenigdy nie zrozumiem dlaczego tak się stało i dlaczego cały czas dzieje się podobnie… Oto ten film:

P.S.: Polsat nadaje właśnie film "World Trade Center"... Marny strasznie, już powyższy wywołał we mnie więcej emocji niż tamto coś...


Jak ja nienawidzę kina 3D…

No po prostu nie znoszę. Ostatnio, co drugi film kręcony jest już w 3D i czasem po prostu nie da się go obejrzeć w zwykłej wersji, czasem po prostu ten ostatni raz chcę się przekonać, że może będzie dobrze i… nic z tego.

Widziałem w 3D „Koralinę” – lepiej wyglądałaby bez efektu 3D. „Potwory kontra Obcy”, „Załoga G” czy „Oszukać przeznaczenie 4” – wszystkie obeszłyby się bez trójwymiaru, a w przypadku tego ostatniego jak na tacy widać było sztuczność efektów specjalnych.


Kocie sprawy, vol. 1

Kot, Oscar

O kotach można by pisać i pisać. Moim zdaniem są to niesamowite zwierzęta, mądre, piękne i niezależne. Prawdą też jest, że mają twarde charaktery i potrafią być wredne. Oto kilka moich ciekawych (mniej/więcej) historii po kilkunastu miesiącach z dwoma kotami (jak pamiętacie pierwszy musiał zostać uśpiony, drugi ma w sobie aż nadmiar energii – w październiku bądź listopadzie czeka go kastracja, biedak).


Sto tysięcy odtworzeń

Last.fm > 100 000

Dzisiaj wybiło mi sto tysięcy odtworzeń na Last.fm. Oto kilka ciekawych informacji odnośnie tychże odtworzeń, piosenek i wykonawców.


O tym jak zostałem dziennikarzem… No prawie.

Tytuł oczywiście trochę przesadzony, ale przecież chodzi o to, aby był w miarę chwytliwy i zainteresował czytelnika. Rzecz rozchodzi się o to, że w końcu dostałem się na wymarzone studia o wdzięcznej nazwie ‘Dziennikarstwo i komunikacja społeczna’. Droga była bardzo długa.

Jakiś rok temu po zdanej maturze złożyłem papiery na UWM, na wyżej wymieniony kierunek. Nie dostałem się, więc aby studiować ‘cokolwiek’, wybrałem w miarę interesujący kierunek ‘Nauki o rodzinie’ (pochodna psychologii, na którą kiedyś kiedyś chciałem iść). Postanowiłem spędzić ten rok właśnie tu, po czym poprawić wynik z matury z języka angielskiego – podstawowy napisałem na 90%, a w maju br., dodałem do tego poziom rozszerzony z 67 procentami.

Złożyłem papiery i… dostałem się. Nawet nie wyobrażacie sobie, jaki szczęśliwy byłem, gdy w noc z czwartku na piątek (23 -> 24.07) Przeczytałem „Kandydat zakwalifikowany”. Szybko w piątek dostarczyłem dokumenty i oto jestem.